środa, 23 listopada 2011

Majówka w Legolandzie (30.04 – 03.05.2011)


Wszystko zaczęło się od „piorunującej” informacji o połączeniu lotniczym Wizz Air między Polską i Danią, a dokładniej Gdańskiem i Aarhus. Po sprawdzeniu ceny „ekscytacja” wzrosła, gdyż koszt przelotu w 2 strony oscylował w granicach 300PLN za całą naszą trójkę. Co więcej loty odbywają się we wtorki i soboty co idealnie wpasowało się w tegoroczny długi weekend majowy. Tak więc pozostało jeszcze tylko załatwienie dojazdu do Billund, nocleg i bilety do Legolandu. Poszukiwania zaczęła Ania od noclegu: http://www.booking.com/. Można tam znaleźć całkiem przystępne cenowo oferty, ale nieco oddalone od samego miasteczka. Trzeba również uważać, aby nie dać się zwieść niektórym ofertom, gdyż często zawierają one różne ukryte haczyki typu: brak śniadań, pościeli, ręczników (w Danii często pościel się „wynajmuje”), dodatkowo płatne sprzątanie pod koniec pobytu, a nawet dodatkowe opłaty za zużyty prąd. Za namową znajomych, którzy już w Legolandzie byli zaczęliśmy szukać najtańszej opcji noclegowej na stronie http://www.legoland.com/. Znajdziecie tam wszystko, co jest potrzebne do spędzenia czasu w krainie LEGO. Oferty są zróżnicowane, zarówno na ten mniej i bardziej zasobny portfel.
My wybraliśmy opcję LEGOLAND VILLAGE, gdyż:
Kwatera mieściła się ok. 500m od Legolandu,
Pokoiki miały wszystko, co potrzebne,
W opcji było śniadanie w postaci szwedzkiego stołu, pościel, ręczniki, sprzątanie, kuchnia, w której można było przygotować jedzenie po całym dniu zabawy w Legolandzie. Była również restauracja, w której można kupić coś prostego do zjedzenia, jeśli nie ma się chęci na własne pichcenia.
Można było skorzystać z basenu przy Hotelu Legoland (w cenie).

Na miejscu okazało się, że był to tzw. „strzał w dziesiątkę”. Pokoje okazały się bardzo przyjemne i funkcjonalne – idealne wręcz dla małżeństw z 1-2 dzieci. Wszystko urządzone z wrodzoną prostotą, praktycznością i pomysłowością charakterystyczną dla Skandynawów. Klocki LEGO można było spotkać w różnych miejscach i różnych postaciach – wieszaki z klocków, klucz z klockiem, ludziki na toalecie oraz wiele innych sympatycznych akcentów. No i oczywiście zestaw klocków dla dzieci, tak żeby mogły pobawić się wieczorem w czasie, gdy rodzice będą sączyć winko.
Do Legoland Village trzeba było jakoś dojechać. Z lotniska Aarhus do Billund jest ok. 130-140km. Rozpatrywaliśmy opcję dojazdu autobusem, jednak zarówno koszt jak i niezbyt dogodne połączenie skłoniło nas do podjęcia decyzji o wynajęciu samochodu. Ponieważ jechaliśmy w 6 osób (2 rodziny) musieliśmy wynająć większe autko. Dostaliśmy nowiutkiego forda S-Max, który okazał się idealny dla naszej szóstki oraz bagaży.
Po dojechaniu i zainstalowaniu się w pokoikach przyszedł czas na „zwiedzanie” Legolandu. Wybraliśmy opcję 2-dniową. Myślę, że jest to optymalne rozwiązanie, gdyż naprawdę ciężko jest zaliczyć wszystkie atrakcje, które oferuje Legoland w jeden dzień. Kupując bilet można korzystać z wszystkich atrakcji Legolandu bez ograniczeń i bez żadnych dodatkowych opłat przez 8 godzin. Jednak po ok. 5-6 godzinach „zwiedzania” Legolandu percepcja znacząco siada. Zwłaszcza dzieci po tym czasie są po prostu zmęczone od nadmiaru wrażeń. Tak więc rozsądne jest wykupienie biletu 2-dniowego. Wówczas można odwiedzić miejsca, w których nie było się dnia pierwszego oraz jeszcze raz skorzystać z atrakcji, które nam się najbardziej podobały.
A atrakcji jest naprawdę mnóstwo. W sumie jest ich ponad 40. Sercem Legolandu jest „Mini Land”. Są to miniaturki różnych miast, pałaców, portów, kanałów lotnisk itp. Można się przejechać samochodzikiem (jeepem na torach) po safari, na którym są różne zwierzęta zbudowane oczywiście z klocków Lego. Jest jaskinia pirata, kopalnie złota na dzikim zachodzie, zamek, egipska świątynia, różne karuzele, kolejki itp. Itd. Dzieci powyżej 6-tego roku życia mogą nauczyć się zasad ruchu drogowego jeżdżąc na samochodzikach i zdobywając legolandzkie prawo jazdy szkoły Toyoty. Mateuszowi najbardziej spodobało się gaszenie pożaru (wodą z prawdziwej sikawki) ze strażackiego wozu, który musiał dojechać przy użyciu siły dorosłych do miejsca „pożaru”. Był to jeden z tych punktów, które musieliśmy zaliczyć dwukrotnie J. Są również atrakcje przewidziane na niepogodę. Między innymi Atlanits – imitacja Atlantydy z ogromnymi akwariami, w których pływają żywe rekiny, płaszczki, kraby oraz ludziki lego w skafandrach i batyskafach naturalnej wielkości itd. oraz kino z projekcjami 5D.
Teraz może trochę o kosztach, gdyż to może być istotne dla zainteresowanych wyjazdem. Generalnie nie jest to najtańsza impreza, jaką można sobie wymyślić, jako że Dania do tanich krajów nie należy. Ale przynajmniej wiadomo, za co się tam płaci – wszystko jest doskonale wymyślone, funkcjonalne o wysokiej jakości. W sumie dla dwójki dorosłych z dzieckiem przy opcji jaką wybraliśmy, czyli: lot samolotem + wynajem samochodu + 3 noclegi w Legoland Village + 2-dniowe bilety do Legolandu trzeba się liczyć z kosztem ok. 2500-3000PLN. Na pewno można by trochę zaoszczędzić decydując się na dojazd własnym samochodem, gdyż sam koszt wynajmu 6-osobowego Vana to koszt ok. 1500PLN, ale wówczas trzeba przeznaczyć min. 10 godz. na dojazd w jedna stronę (lot samolotem trwa 45 min).
Podsumowując – wypad do Legolandu na pewno jest fajnym pomysłem na spędzenie długiego weekendu rodziców z dziećmi, niezależnie od wieku (zarówno dzieci jak i dorosłych), gdyż wszyscy jednakowo znajdą tam wiele atrakcji dla siebie.


Autorzy: Ania & Tomek